czwartek, 30 października 2014

Moje włosy

Hej! W dzisiejszym wpisie chciałam podzielić się z Wami efektami jakie osiągnęłam przez okres ostatnich 4 lat. Pokażę Wam zdjęcie na którym moje włosy osiągnęły apogeum swojego tragicznego stanu.
Taaa dam!





 To nie jest ani ruda farba, ani rudy kolor włosów. To są spalone "końcówki" Tak, tragedia. Nie wiem jak mogłam to hodować?
Kiedy zmądrzałam włosy obcięłam na takie do ramion i mocno wycieniowałam.
Gdy zmądrzałam bardziej, odstawiłam prostownice i podcinałam końcówki na prosto, a także odkryłam maski, oleje, pokrzywę i drożdże.











Tak moje włosy prezentują się dziś,









i jeszcze końcóweczki:)

Przyznam się, że gdy sama porównam te zdjęcia to jestem w szoku.
Jeśli interesuje Was szczegółowa historia oraz produkty jakich używałam dajcie koniecznie znać, a na pewno przygotuje taki wpis:)








                                                        Pozdrawiam
                                                        Ola

poniedziałek, 27 października 2014

Laminowanie włosów żelatyną

Post pojawia się dzisiaj, jednak cały zabieg wykonałam wczoraj w ramach niedzieli dla włosów i reszty ciała także ;)

Łyżkę żelatyny namoczyłam w kapce zimnej wody ok 5 min, tak aby napęczniała. Następnie zalałam to ok 1/3 szklanki gorącej wody. Mieszałam, mieszałam i mieszałam, aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Odstawiłam do ostygnięcia, w tym czasie umyłam włosy oczyszczającym szamponem z wyciągiem z pokrzywy Yves Rocher. Do żelatyny dodałam dużą łyżkę mlecznej maski do włosów z proteinami mleka Mila, wybrałam ją ze względu na przyjemny zapach, który dość skutecznie zniwelował woń mieszanki. Nałożyłam na włosy pod czepek foliowy, na to turban i pozostawiłam na około 1h.

W tym czasie wykonałam też peeling kawowy na całe ciało, którego zalet chyba nie muszę wychwalać:) bardzo polecam.
Po upływie godziny włosy jak najdokładniej spłukałam chłodną wodą i pozostawiłam do samodzielnego wyschnięcia.


A tak prezentowały się moje włosy po całym zabiegu:

 Zdjęcie bez lampy, w sztucznym świetle (było już dość ciemno).
Efekt? włosy gładkie, lśniące (nie do końca udało mi się uchwycić na zdjęciu), sprawiają wrażenie grubszych, bardzo łatwo się rozczesują, nie puszą się i nie plączą. Dokładny efekt laminowania zobaczyłam dziś w świetle dziennym, włosy są naprawdę bardzo, bardzo błyszczące.

Pozdrawiam
Ola

sobota, 9 listopada 2013

Oliwkowe mydełko

Dalan, antique 100% olive oil soap,

 Według kultury tureckich łaźni mydło oliwkowe jest nieodzownym remedium na piękno. Produkowane jest ręcznie zgodnie z 70 letnią tradycją. Swoje działanie zawdzięcza naprawczym właściwościom witaminy E i antyoksydantom. Przy regularnym stosowaniu nawilża skórę i włosy, likwiduje wypadanie oraz łupież.
(Na podstawie opisu producenta)
  
Skład: Soap (Sodium Oleate), Aqua, Sodium Chloride, Parfum.


Mydełko zapakowane jest w proste, tekturowe pudełeczko, aczkolwiek klimatyczne:)
Konsystencja raczej śliska i nieco ciągnąca, by je spienić trzeba się trochę napracować. Na włosy nakładam, delikatnie pocierając o nie kostką. W uzyskaniu piany pomaga zwilżanie włosów wodą w trakcie nakładania mydła. Co do zapachu... pomimo, że zupełnie nie przeszkadzają mi ziołowe czy ciężkie, hinduskie aromaty, to woń mydła mi nie odpowiada. Zapach jest dziwny, trudny do opisania, długo utrzymujący się na włosach, bądź ciele. Niestety, płukanka lub odżywka są u mnie koniecznością po umyciu tym mydłem, pewnie bez tego nie dałabym rady ich rozczesać. Po wysuszeniu włosy są odbite od nasady, a końce są zdyscyplinowane. Włosy nie zachwycają jednak miękkością, mam wrażenie, że bez płukanki byłyby sztywne.. Lubię oczyszczać nim włosy przed nałożeniem żelu z siemienia lnianego i przy zastosowaniu "wygładzacza" mydło sprawdza się u mnie zdecydowanie lepiej aniżeli solo.

Do mycia twarzy, czy ciała Dalan nadaje się doskonale. Buzia jest dokładnie oczyszczona, zmatowiona i aksamitnie gładka, chyba żaden żel, czy inny produkt do mycia twarzy nie sprawdził się u mnie tak dobrze jak to mydełko. I nawet wybaczam mu ten zapach...

Używacie mydeł o oczyszczania włosów? Jak się u Was sprawdziły i jakie są Wasze sposoby na pozbycie się sztywności włosów po myciu?

Pozdrawiam
Ola



piątek, 8 listopada 2013

Beginning...

Hello!

Jestem Ola i wpadłam w "włosomaniactwo"
Półki w Rossmannie i suszonki z zielarskiego nie są mi obojętne, dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Nie jestem na etapie, w którym mogłabym powiedzieć "super, moje włosy są idealne", ale dążenie do celu sprawia mi mega frajde! Ot, takie niewinne uzależnienie. Sprawczynią całego zamieszania jest oczywiście...Anwen! :)
Tematykę swojego bloga postanowiłam poszerzyć również o rzeczy, które lubię, sprawiają mi przyjemność... są belle :) Mam nadzieję, że odnajdziecie tu mnóstwo inspiracji! 

Pozdrawiam 

Ola