Zazwyczaj do oczyszczania włosów używam szamponu żurawinowego Barwa, stosuje go około raz na 2 tyg, czasem raz na tydzień w zależności od tego jak intensywna jest moja pielęgnacja:) Tym razem zupełnie się w tej kwestii zapuściłam i moje włosy nie były oczyszczane już od dość dawna, na co dzień używam J&J Baby szampon.
W ostatnim miesiącu wykonałam laminowanie włosów żelatyną
( http://la-belle-blog.blogspot.com/2014/10/laminowanie-wosow-zelatyna.html ) , sięgałam po jajko i rycynę ( http://la-belle-blog.blogspot.com/2014/11/miod-rycyna.html ) dodatkowo był olej kokosowy, miód, zbliżam się również do denka Kallos keratin. Nie trudno się domyślić, że oczyszczanie bardzo mi się przydało. Tym razem postawiłam na sodę oczyszczoną.
Warto wiedzieć;
- Metoda ta pozwala na dogłębne oczyszczenie włosów z silikonów, olejów, protein oraz wszystkiego tego czego używamy do codziennej pielęgnacji i stylizacji.
- Może pomóc przy nieudanej koloryzacji w rozjaśnieniu koloru.
- Ułatwia wnikanie składników odżywczych
- Soda ma bardzo zasadowe pH, rozchyla łuski włosów, co może pomóc dziewczynom niskoporowatym w dogłębnym odżywieniu włosów.
- Uwaga! Soda może przesuszyć włosy, niebezpieczna jest szczególnie dla dziewczyn o wysokiej porowatości, których łuski włosa i tak są rozchylone.
- Może powodować podrażnienia skóry głowy
- Konieczne jest zastosowanie odżywki nawilżającej (bardzo polecam zerknąć do Wiedźmy i poczytać o maskach głęboko nawilżających), a także płukanki zakwaszającej, która domknie łuski.
Krok I Oczyszczanie
Do delikatnego szamponu (np. taki dla dzieci) lub żelu Facelle itp. dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej. Można rozmieszać w kubeczku, lub bezpośrednio na dłoni, tak jak ja to zrobiłam.
Delikatnie wmasowujemy we włosy. Ja zaczęłam od nasady, rozprowadziłam i odczekałam ok. pół minuty, następnie nałożyłam na końce i zostawiłam na kolejne pół minuty. Starałam się by soda na końcach była jak najkrócej, ze względu na to, że są w gorszym stanie niż włosy u nasady i nie chciałam ich dodatkowo przesuszać. Zmyłam chłodną wodą, włosy były jedynie delikatnie szorstkie, myślałam, że będzie znacznie gorzej.
Krok II Nawilżanie
Do przygotowania swojej maski nawilżającej użyłam
- Alg morskich z biedronki, w składzie znajdziemy 3 algi Ascophyllum nodosum (algi brunatne), Laminaria digitata ( Listownica, algi mikronizowane) Spirulina (zawiera 60% białka)
- sok aloesowy z własnego parapetu. 3 liście umytego, świeżo ściętego aloesu nacięłam wzdłuż kolców i wycisnęłam sok.
- Porcja odżywki bez spłukiwania do włosów suchych i zniszczonych z miodem i cytryną Naturia (Joanna). Ja ją oczywiście spłukałam:) Sposób bez spłukiwania zupełnie mi nie odpowiada, nawet bardzo mała ilość przetłuszcza i oblepia moje włosy.
Wszystko wymieszałam w miseczce, nałożyłam na osuszone ręcznikiem włosy i pozostawiłam na 2h pod czepkiem. Po tym czasie spłukałam chłodną wodą.
Aloes dzięki zawartości witamin, aminokwasów, biotyny, kwasu foliowego, miedzi, żelaza, cynku, potasu koi skórę głowy, łagodzi podrażnienia, reguluje wydzielanie sebum, zapobiega wypadaniu włosów, nawilża.
Algi mają za zadanie nawilżyć, wygładzić, nabłyszczyć włosy. Regularnie stosowane pomogą w walce z łupieżem, wypadaniem, wzmocnią także cebulki.
![]() |
| Piękne. Po zdjęciu czepka, miałam wrażenie, że moje włosy wypiły wszystko. |
Krok III Płukanka
Zanim przystąpiłam do umycia włosów sodą zaparzyłam 2 saszetki szałwii i jedną łyżeczkę hibiskusa.
Szałwia wzmacnia i odżywia włosy, polecana jest dla szatynek i brunetek ze względu na właściwości przyciemniające kolor.
Hibiskus. Napar z niego ma właściwości kwasowe, co przyczyni się do domknięcia łusek włosa. Ma piękny, rubinowy kolor, dlatego może przypaść do gustu rudowłosym dziewczynom. Wzmacnia kolor i dodaje połysku.
Na hibiskus i szałwie powinny uważać blondynki. Myślę, że zmianę odcienia zauważyć można dopiero po regularnym stosowaniu płukanek, ale nie wiem czy u jasnowłosych efekt nie byłby zauważalny od razu.
Po zabiegu moje włosy są przede wszystkim dużo lżejsze (nawet widać jak się majtają ;P), miękkie i nawilżone. Obawiałam się o przesuszenie końców, ale nic takiego się nie stało.
Zabieg taki warto jest przeprowadzić raz na jakiś czas, kiedy czujemy, że nasze włosy są przeciążone i coś się nam w nich nabudowało. A jak wygląda Wasze oczyszczanie? ;)
Pozdrawiam serdecznie
Ola













